100 lat jak organizowano wolność

Dziwne i barwne były to czasy. W oddziałach wojska sąsiadowały z mundurami legionistów i Dowborczyków niemieckie i austriackie mundury. Rada Ministrów zbierała się co wieczór na całonocne obrady, po których członków jej rozwoził do domu, obwieszony jak dzisiaj warszawski autobus, jedyny wówczas rządowy samochód, co prawda rolls-royce, niegdyś cara Mikołaja II, zdobyty potem przez Dowbora na Czerwonej Armii. Po kraju bez granic kursowały pociągi z wybitymi w wagonach szybami. Do Lwowa trzeba było przekradać się przez front, a do Poznania przez kordon niemiecki. W Polsce, jak zawsze w okresach powstańczych i rewolucyjnych, przeważała – w tym wypadku na pewno słusznie – gotowość do patriotycznego ryzyka nad głosem fachowej rozwagi.